Ofensywa na Idlib coraz bliżej?

Kilka dni temu zakończyła się operacja syryjskiej armii w południowych dzielnicach miasta Daraa, którą syryjska armia postrzega jako sukces chociaż w rzeczywistości należy ją określać raczej w charakterze bardzo ograniczonego zwycięstwa – bardzo niewielu ex rebeliantów zdecydowało się oddać broń i uregulować swój status i niewielu też podjęło decyzję o wyjeździe na północ.

Wiele wskazuje, że obecnie armia kieruje swój wzrok na północ w kierunku opanowanych przez dżihadystów z Hayat Tahrir al-Sham obszarów w północnej części prowincji Idlib. Prawdopodobieństwo wznowienia ofensywy w ciągu najbliższych tygodni nadal jest dość umiarkowane, ale coraz więcej wskazuje na to, że Rosjanie i Syryjczycy dążą do sprowokowania HTS do ostatecznego zerwania iluzorycznego rozejmu.

Zakończona lub też co bardziej realne zawieszona czasowo operacja Świt Idlib doprowadziła do opanowania przez syryjską armię (SAA) niemal całej południowo-wschodniej części prowincji Idlib oraz wyzwoleniem północno-zachodnich przedmieść Aleppo. Co istotniejsze operacja doprowadziła do odzyskania kontroli nad strategiczną autostradąM-5 łączącą Daarę przez Damaszek z Aleppo. Sukcesy syryjskiej armii były tak szybkie i spektakularne, że po stronie ponoszących kolejne klęski dżihadystów, głównie z Hayat Tahrir al Sham (HTS), zainterweniowała Turcja, która przeprowadziła bezprecedensową agresją wymierzoną w syryjskie wojska.

Działania Turcji na pewien czas zatrzymały postępy SAA, ale po otrząśnięciu się po pierwszych uderzeniach żołnierze słynnej 25 Dywizji Wojsk Specjalnych wspierani przez libański Hezbollah zdołali odzyskać Saraqib, a następnie go utrzymać. Czwarta bitwa o to miasto była też ostatnią w tej fazie ofensywy. Niedługo po niej w Moskwie podpisano porozumienie pomiędzy Putinem i Erdoganem, bo to oni rozgrywają w Syrii wszystkie karty, a działania wojenne zostały zawieszone z dniem 6 marca 2020 roku. Na mocy porozumień syryjskie wojska miały zachować wszystkie zdobycze terytorialne, a dżihadyści mieli zostać usunięci z obszaru o szerokości 12 kilometrów wokół autostrady M-4. Gwarantem realizacji tego drugiego warunku była Ankara. Po usunięciu dżihadystów miały rozpocząć się wspólne patrole turecko-rosyjskie wzdłuż zdemilitaryzowanej autostrady, która niedługo później miała zostać przywrócona dla ruchu cywilnego.

Niestety warunków porozumienia z Moskwy nigdy nie zrealizowano. Do dziś dżihadyści nie zostali usunięci z terenów wokół autostrady, a mimo kilkudziesięciu prób żaden z turecko-rosyjskich patroli nie przejechał pełnej trasy. Mało tego, dżihadyści dokonywali prób ich blokowania, a nawet próbowali ostrzeliwać pojazdy z patrolu. Zresztą w tureccy żołnierze nie mogli czuć się w Idlib już w pełni bezpieczni, bo sporadycznie dochodziło do zamachów na ich konwoje i posterunki. Brak implementacji warunków porozumienia z Moskwy był zresztą przewidywalny, a samo porozumienie było nierealne do realizacji już w momencie jego podpisania przez obie strony.

Z każdym miesiącem, a później już z każdym tygodniem zawieszenie broni coraz szybciej przekształcało się w tzw. syryjski rozejm, czyli etap gdy co prawda nie są prowadzone szerokie działania ofensywne żadnej ze stron, ale wzajemny ostrzał i próby infiltracji frontu stają się coraz częstszy. Osoby śledzące syryjski konflikt mogą sobie przypomnieć sytuacje, które miały miejsce w czasie tzw. „zawieszenia broni” tuż przed kolejnymi ofensywami syryjskiej armii. Z każdym tygodniem wzrastała liczba ostrzałów dokonywanych przez dżihadystów, dochodziło do tzw. rajdów na pozycje syryjskiej armii, a w ślad za tym wzmagała się intensywność nalotów syryjskiego lotnictwa, a niedługo później również rosyjskiego. Był to zazwyczaj ostatni etap przed całkowitym upadkiem kruchego rozejmu, a kilka tygodni później rozpoczynała się ofensywa lądowa syryjskiej armii.

Obecnie wchodzimy w ostatni etap „syryjskiego rozejmu”. Od kilku tygodni trwają coraz intensywniejsze naloty rosyjskiego lotnictwa. Początkowo ich cele ograniczały się do pozycje dżihadystów w pobliżu gór al-Zawiya, a więc na południe od autostrady M-4 – obszaru który miał zostać zdemilitaryzowany. Jednak niedługo później Rosjanie rozpoczęli bombardowania pozycji HTS daleko na północ od autostrady, a nawet okolic w pobliżu tureckiej granicy. Atakowano składy broni i zaopatrzenia, obozy szkoleniowe i punkty umocnione dżihadystów. Niejednokrotnie bomby spadały w okolicy tureckich posterunków oraz patroli tureckiego wojska. Celem były pozycje HTS, ale te bardzo często sąsiadują z bazami armii tureckiej.

W pobliżu linii frontu stacjonują doborowe oddziały słynnej 25 Dywizji (wcześniej określane jako Oddziały Tygrysów) pod dowództwem charyzmatycznego generała Suheila al-Hassana. Syryjska armia coraz śmielej ostrzeliwuje z użyciem artylerii pozycje HTS w pobliżu miasta Idlib co nie spotyka się z odpowiedzią ze strony tureckiej. Bierność Ankary daje do myślenia Damaszkowi, który każdego dnia coraz odważniej atakuje wybrane pozycje dżihadsytów.

HTS zresztą nie pozostaje całkowicie dłużny i również z użyciem artylerii atakuje miejscowości poza linią frontu, do których kilka miesięcy temu powrócili cywilni mieszkańcy. W jednym z takich ataków zginęła 6 letnia dziewczynka, co syryjska i rosyjska propaganda skrzętnie wykorzystały tworząc narrację o łamaniu przez HTS rozejmu.

Dżihadyści są doskonale świadomi, że jedynym miejscem gdzie syryjska armia może przeprowadzić próbę przełamania frontu w kierunku autostrady M-4 są góry al-Zawiya. Na północny-wschód leży już miasto Idlib, do którego syryjska armia nie będzie chciała się zbliżyć z obawy przed tureckimi dronami, a na wschodzie ciągnie się stabilny front w górach Latakii, którego syryjscy żołnierze nie zdołali przebić przez kilka lat pomimo strat sięgających do kilkuset rannych i zabitych.

W czasie, co możliwe, zbliżającej się ofensywy syryjska armia będzie chciała w pełni zabezpieczyć góry al-Zawiyah i przynajmniej przeciąć autostradę M-4, a co najbardziej prawdopodobne odzyskać miasta Ariha i Jisr al-Shughur. O ile wioski leżące w górach al-Zawiyah nie są dla Erdogana czerwoną linią o tyle autostrada M-4 może nią być, a więc próba zbliżenia się do niej syryjskiej armii może skończyć się intensywnym ostrzałem z powietrza ze strony tureckich dronów.

Jak wspomniałem od kilku dni wzdłuż linii frontu gromadzą się kolejne oddziały syryjskiej armii, a oddziały 25 Dywizji po intensywnym szkoleniu wracają na linię frontu. Również dżihadyści przerzucają w okolice gór al-Zawiyah bardzo liczne posiłki.

Istotnym jest, że pomimo skali rosyjskich nalotów nie odnotowano właściwie żadnych protestów ze strony tureckiej. Mało tego Turcja wskazała, że zawieszenie broni nadal obowiązuje. Można domniemywać, że Erdogan nie będzie przeszkadzał syryjskiej armii oraz jej rosyjskiemu partnerowi do momentu gdy nie zostanie przekroczona nakreślona przez niego czerwona linia. Pytanie tylko co nią jest, czy chodzi o linię autostrady M-4, czy też o miasta na północ od niej. W moim przekonaniu Erdogan nie będzie bił się o wioski na południe od autostrady. Wszak zgodnie z podpisanym w Moskwie porozumieniem dżihadyści i tak mieli wycofać się z terenów na południe od M-4. W momencie opanowania tych terenów przez syryjską armię Erdoganowi łatwiej byłoby przejąć kontrolę nad autostradą i zatrzymać syryjską armię na jej linii. Wątpliwe jednak by Assad chciał się zatrzymywać, ale jak wszyscy zdajemy sobie sprawę – wszelkie decyzje będą zapadać nie w Damaszku, a w Moskwie.

W ostatnich dniach wśród dżihadystów z HTS i ich sympatyków coraz częściej pojawiają się głosy o niedługim rozpoczęciu działań zbrojnych przeciwko syryjskiej armii w odpowiedzi na kolejne ostrzyły i bombardowania. Wedle dość wiarygodnych pogłosek HTS miałby w zbliżających się tygodniach rozpocząć operację na dwóch lub trzech frontach, a celem ofensywy miałyby być miasta Saraqib i Ma’art Al-Numan. Bez wsparcia tureckiego działania HTS nie maja dużych szans na powodzenie, ale realnym wydaje się perspektywa przecięcia autostrady M-5.

Taka operacja była jednak casus belli, którego potrzebuje Damaszek i Moskwa do rozpoczęcia ofensywy na północ. Działania te strony HTS byłby więc bardzo ryzykowne i być może ich celem byłoby sprowokowanie Turcji do włączenia się dużo poważniej w syryjski konflikt. Niestety jakiekolwiek szersze działania zbrojne w Idlib mogą stać się przyczynkiem do dużo poważniejszego konfliktu, z którego zwycięsko może nie wyjść ani Assad ani Hayat Tahrir al Sham.

Możecie wspierać moją pracę poprzez Patronite – za każdą pomoc z serca dziękuję.
www.patronite.pl/frontemdosyrii

Na zdjęciu efekt rosyjskiego bombardowania okolic Ma’rat Misrin

Written by admin

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *