Huti osiągają porozumienie pokojowe z Arabią Saudyjską. Sukces Ansarallah i Iranu

W polskich mediach informacja ta przeszła zupełnie bez echa, a przed kilkoma dniami przedstawiciele Ansarallah, których popularnie określamy jako Huti i którzy od kilku ostatnich lat prowadzą wojnę ze wspieranymi przez Saudów wojskami lojalnymi wobec prezydenta Hadiego, doszli do porozumienia z reprezentantami Rijadu.


W ramach osiągniętej umowy w najbliższym czasie zostanie ponownie otwarty międzynarodowy port lotniczy w stolicy Jemenu Sanie oraz główny port morski w mieście Hudaydah. Lotnisko jest gotowe do obsługi i odbierania lotów międzynarodowych od przyszłego tygodnia. Yemen Airways otrzymały również wytyczne z Urzędu Lotnictwa Cywilnego i Meteorologii, aby przygotować się do wznowienia lotów do i z Sany. Oznacza to zniesienie strefy zakazu lotów, który Arabia Saudyjska nałożyła na Jemen w 2016 roku.


W zamian Huti zobowiązali się do zaprzestania operacji z użyciem dronów i rakiet balistycznych przeciwko saudyjskim instalacjom naftowym i innej infrastrukturze krytycznej. Co istotne porozumienie nie obejmuje trwającej bitwy o Marib oraz wszystkich innych frontów wewnętrznych.
To co wydaje się najważniejsze to fakt, że rozmowy toczono bezpośrednio na linii Sana-Rijad, a więc Saudowie rozmawiali z bojownikami Huti, których do tej pory nie traktowali jako partnerów do rozmów. Porozumienie podpisali ze strony Ansarallah Mohamed Abdul Salam oraz Mahdi al-Mashat, czyli faktyczny przywódca władz rebeliantów Huti, a rozmowy były prowadzone przy pośrednictwie Omanu. Fakt, że to porozumienie pokojowe wymagało bezpośrednich rozmów między rządem Sany a Rijadem jest ogromnym politycznym zwycięstwem Huti. Ansarullah chcieli bezpośrednich rozmów na linii Huti-Saudyjczycy, a nie rozmowy Huti-Hadi, ponieważ prezydenta Hadiego uznają za marionetkę Saudów, co zresztą jest zgodne z rzeczywistością. Bezpośrednie rozmowy Saudyjczyków z Huti dają tym drugim legitymizację i pośrednio oznaczają uznanie przez Saudów ich panowania nad zajętymi obszarami. Z grupy rebeliantów Huti urośli do równorzędnego partnera, z którym trzeba prowadzić rozmowy co do zawarcia porozumienia.


Podpisanie tego porozumienia jest de facto przyznaniem się do klęski przez Mohammeda Bin Salmana. Huti nie tracą zupełnie nic, bo zatrzymanie ataków na Arabię Saudyjską jest kosztem zerowym w zamian otrzymując bardzo wiele. Ponowne otwarcie się Jemenu na świat tylko wzmocni Huti, bo pozwoli na sprawdzenie do kraju tak niezbędnej pomocy humanitarnej, co z pewnością przynajmniej w jakimś stopniu ograniczy skutki ogromnego kryzysu humanitarnego. Ponadto Huti nie muszą rezygnować ze swojej walki z Hadim i Islahem i mogą kontynuować swoje operacje wojskowe. Bardzo prawdopodobne, że już za kilka tygodni operacja, której celem jest zdobycie strategicznego miasta Marib zostanie wznowiona. Jej zatrzymanie było gestem dobrej woli ze strony Ansarallah w kierunku Saudów. Gestem, który spełnił swój cel.


Innymi słowy, front na granicy saudyjsko-jemeńskiej jest sprawą odrębną od wewnątrzkrajowych walk. Rozwiązywanie konfliktów wewnętrznych będzie odbywać się albo na froncie albo poprzez odrębne porozumienia między rządem Huti w Sanie, a innymi aktorami tego konfliktu Marib (Islah), Adenie (ZEA-STC) i Mocha (Tareq Saleh).

Omówione porozumienie należy rozpatrywać w łączności z trwającymi rozmowami irańsko-saudyjskimi w Bagdadzie, które opisywałem tutaj:


Możecie o tym posłuchać tutaj:


Wiele wskazuje, że podpisane przez Huti porozumienie wpisuje się w dążenia Teheranu do nowego otwarcia w relacjach z Saudami.


Rozważ wsparcie Frontem do Syrii za pośrednictwem serwisu Patronite. Jestem w stanie prowadzić stronę wyłącznie dzięki wsparciu swoich czytelników.

Na zdjęciu manifestacja zwolenników rebeliantów Huti w Sanie. Manifestujący trzymają flagi swojego ruchu oraz portret zabitego w styczniu 2020 roku irańskiego gen. Qassema Suleimaniego.

Written by admin

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *