Sabotaż wstrząsa irańskim programem atomowym

W czwartek 2 lipca w irańskim ośrodku atomowym mieszczącym się w mieście Natanz wybuchł rozległy pożar. Mieści się tam główny ośrodek wzbogacania uranu w Iranie. W szybko opublikowanych oświadczeniach poinformowano o braku ofiar oraz braku uszkodzeń strategicznych instalacji, a co za tym idzie braku kontaktu materiału radioaktywnego z ogniem. Na opublikowanych tego samego dnia zdjęciach widać było spalony ceglany budynek, który mieścił się na terenie ośrodka. Ze zdjęć satelitarnych wynikało, że dach budynku uległ zawaleniu. Jednak bardzo prawdopodobne jest, że doszło również do silnej eksplozji. Świadczą o tym widoczne na zdjęciach szczątki rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów. Analitycy wskazują, że budynek, w którym doszło do eksplozji był warsztatem montażu wirówek.

Zdarzenia z Natanz należy zestawić z incydentem z bazy wojskowej Parchin, który miał miejsce kilka dni wcześniej, 26 czerwca. Władze irańskie poinformowały jednak, że doszło do eksplozji zbiornika z gazem. Należy jednak pamiętać iż domniemuje się, że baza ta była obszarem, na którym przeprowadzano prace związane z irańskim programem nuklearnym. Ponadto w podziemnych hangarach produkowano zaawansowaną broń rakeitową. 4 dni później, 30 czerwca doszło do eksplozji w prywatnej klinice medycznej, w której zginęło 19 osób.

W 2010 roku ośrodek w Natanz stał się celem ataku wirusa komputerowego Stuxnet, który na pewien czas wyłączył go z pracy powodując uszkodzenie wirówek.

Również i tym razem pojawiły się informacje, że eksplozja została spowodowana przez wirusa komputerowego, który został wprowadzony do komputerów ośrodka w wyniku sabotażu. Takie informacje mieli przekazać agencji informacyjnej Reuters anonimowi irańscy urzędnicy.

Jednakże jeszcze w czwartek nieznana nikomu grupa określająca się jako „Gepardy Ojczyzny” wzięła odpowiedzialność za sabotaż. W przesłanym do BBC oświadczeniu stwierdziła, że grupę tworzą członkowie irańskich sił bezpieczeństwa przeciwni pozyskaniu przez Iran broni atomowej. Nie sposób w żaden sposób potwierdzić tych rewelacji, ale wydaje się właściwie nieprawdopodobne by taka grupa zdołała skutecznie działać w Iranie. Trudno również sobie wyobrazić zorganizowaną grupę wojskowych, którzy przeprowadzali by działania zbrojne w związku z ich sprzeciwem wobec broni atomowej. Broni, która mogłaby zapewnić Iranowi maksymalne bezpieczeństwo.

W krótkich oświadczeniach przekazanych mediom władze Teheranu nie wprost wskazują, że w ośrodku doszło do sabotażu, za przeprowadzenie którego oskarżają Izrael i Stany Zjednoczone. Jednocześnie w oświadczeniu. Fragment jednego z oświadczeń: ” Jak dotąd Iran starał się zapobiegać nasileniu kryzysów oraz tworzeniu nieprzewidywalnych warunków i sytuacji, ale przekroczenie czerwonej linii nakreślonej przez Islamską Republikę Iranu przez wrogie kraje, zwłaszcza reżim syjonistyczny i Stany Zjednoczone, oznacza, że strategia ta powinna zostać zrewidowana”. „Jeśli zostanie udowodnione, że nasz kraj był celem cyberataku, odpowiemy”.

Pomimo początkowych zapewnień o braku strat materialnych, w niedzielę 5 lipca Behrouz Kamalvandi, rzecznik Irańskiej Organizacji Energii Atomowej stwierdził, że „Incydent ten może spowolnić rozwój i produkcję zaawansowanych wirówek w perspektywie średnioterminowej”. „Incydent spowodował znaczne szkody, ale nie było ofiar”. Dodał, że budynek został zbudowany w 2013 r. w celu opracowania zaawansowanych wirówek, chociaż prace zostały wstrzymane w 2015 r. w ramach umowy nuklearnej z mocarstwami światowymi.

Kamalvandi powiedział, że kiedy Stany Zjednoczone wycofały się z umowy nuklearnej, prace wznowiono. Przyznał, że pożar zniszczył „przyrządy precyzyjne i pomiarowe”, ale centrum nie działało z pełną mocą z powodu ograniczeń narzuconych Teheranowi w 2015 r. porozumieniem nuklearnym z mocarstwami światowymi. Iran rozpoczął eksperymenty z zaawansowanymi modelami wirówek po tym, jak USA jednostronnie wycofały się z umowy dwa lata temu.Izraelscy eksperci wskazują, że eksplozja w Natanz opóźni irańskie prace nad bronią atomową o kolejny rok.

Jednak wspomniane incydenty nie oznaczały końca kłopotów dla irańskiego infrastruktury krytycznej. W sobotę 4 lipca miało dojść do kolejnej eksplozji, w wyniku której uszkodzona miała zostać elektrownia Zargan w mieście Ahvaz. Kilka godzin później w sobotę irańska państwowa agencja informacyjna IRNA poinformowała, że w wyniku wycieku chloru w centrum petrochemicznym Karun w mieście Mahszahr w południowo-wschodnim Iranie zachorowało 70 pracowników.

Wskazane wyżej incydenty niemal na pewno spowodowane zostały przez zewnętrzne akcje sabotażowe. Izrael wykorzystuje silne osłabienie Teheranu spowodowane śmiercią gen. Suleimaniego oraz przede wszystkim kryzysem powodowanym pandemia koronawirusa, który uderzył Iran z dużo większą mocą niż inne państwa. Tel Aviv liczył prawdopodobnie, że borykający się z ogromnymi problemami wewnętrznymi Iran nie będzie w s tanie skutecznie odpowiedzieć na akcje sabotażowe. Najbliższe miesiące pokażą, czy będzie tak w rzeczywistości.

Na zdjęciu zniszczony eksplozją budynek w ośrodku w Natanz.

Written by admin

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *